Przejdź do treści

Leksykon i walencja

Leksykon gubi zwrotność, którą Walenty zapisuje pozycją, a nie lematem. Walenty pisze spotkać się jako spotkać z pozycją recip w schemacie, a myć się jako myć z pozycją refl, i żadnej z nich harness/walenty.py nie czyta, więc olski/leksykon.txt mówi o 5 739 lematach zwrotnych, a 880 lematów tych schematów nie ma w nim wcale. Gramatyce nie odbiera to dziś nic, bo klasa domyślna leksykonu zwrotnego wpuszcza cząstkę i bez wpisu, a odbiera świadkowi ramowemu przyimki tych schematów (przyimki_czasownika w olski/walencja.py). Ruchem jest zdanie leksykonu o cząstce, czytane z obu zapisów naraz, a przed nim rozstrzygnięcie, czy pozycja refl odbiera ramie biernik: się stoi w niej w miejscu dopełnienia, więc lemat wzięty z ramą domyślną brałby biernik drugi raz. Do przeczytania jest, ile ta kolumna zmienia świadkowi: schematów z tymi pozycjami jest 2 407, a lematów 1 464.

Sprawdzian leksykonu jest skryptem pisanym od nowa przy każdej zmianie. Liczba, na której leksykon stoi — 615 z 616 lematów potwierdzonych bankiem drzew — bierze się ręcznie, bo _slot_role w harness/corpus.py czyta z pola tfw dwie role olskiego, a rama czasownika stoi w tym polu cała. Ruchem jest zejście po wybranym drzewie do węzłów zdanie, wzięcie lematu głowy i pozycji fraz wymaganych obok niej, i porównanie tego z WALENCJA w olski/subset/rama.py. Do rozstrzygnięcia jest, co taki przebieg drukuje: sama niezgodność jest liczbą, a pożytek z niej ma dopiero ten, kto widzi lemat, zdanie i pozycję, o którą poszło. Do rozstrzygnięcia jest też, czy to jest flaga harness.pomiar, czy komenda obok niej, bo tamta mierzy gramatykę, a ta leksykon. Zdejmuje to zarazem pytanie, którego dziś nikt nie zadaje po zmianie w harness/walenty.py: czy nowe czytanie Walentego dalej zgadza się z bankiem.

Leksykon walencyjny mówi o bierniku i o bezokoliczniku, a o przypadkach nie mówi. Narzędnika przekład nie bierze, bo inst jest u olskiego pozycją orzecznika, a Walenty nie odróżnia jej od argumentu narzędnikowego, więc kopula zostaje listą pisaną ręcznie w olski/walencja.py. Do przeczytania jest, czy bank drzew tę różnicę widzi: pozycja adjp(pred) stoi w polu tfw obok np(inst), a harness/corpus.py czyta dziś z tego pola podmiot i dopełnienie. Gdyby ją widział, kopula przestaje być listą, a staje się wpisem jak każdy inny, i wtedy pytaniem jest, ile czasowników poza nią orzecznik w narzędniku bierze.

Zdanie leksykonu o parze przemilcza, które wypełnienie przy celowniku stoi, więc lemat z parą bierze wszystkie cztery naraz (docs/walencja.md). Walenty rozdziela je i mówi to o tysiącach lematów, których rozkład trzyma tamta sekcja: pokazywać ma parę z biernikiem, ze zdaniem i z pytaniem, a z bezokolicznikiem jej nie ma, więc Parser pokazuje autorowi zapisać ustawienia. wyprowadza się i polszczyzną nie jest. Ruchem są cztery zdania leksykonu w miejsce jednego, a wraz z nimi cztery wartości cechy druga w olski/subset/rama.py zamiast jednej. Do rozstrzygnięcia jest, czy warto: rama domyślna daje każdemu czasownikowi te same cztery wypełnienia naraz, więc para rozdzielona byłaby dokładniejsza od ramy, do której dochodzi, a klas walencyjnych przybywa wtedy tyle, ile jest podzbiorów tej czwórki. Do przeczytania jest cena dzisiejszej zgrubności, której nikt nie policzył: ile zdań Składnicy przechodzi przez parę, której schemat lematu nie ma.

Okolicznik nie ma w żądaniach ani jednej pozycji, a właśnie tam siedzi klasa MIEJSCE. Walenty pisze go kształtem xp(locat), a przyimka w tym kształcie nie nazywa; nazywa go tabela rozwinięć z tego samego wydania — phrase_types_expand_20160418.txt — gdzie pozycja miejsca rozwija się w trzydzieści przyimków (docs/walencja.md). Tego samego brakuje kolumnie przyimków leksykonu, bo przyimki w harness/walenty.py czyta sam prepnp: rama, która żąda przyimka okolicznikiem, nie daje świadkowi ramowemu nic. Ruchem jest rozwinięcie czytane z tej tabeli, jedno dla obu przekładów, bo kryterium jest jedno. Do przeczytania jest, ile przyimków to dokłada świadkowi ramowemu i ile wierszy plikowi żądań, bo trzydzieści wierszy mówiących jedno na każdą pozycję miejsca jest ceną, a alternatywą jest pozycja pod nazwą Walentego, którą czytelnik rozwija sam.

Sonda szukająca konwersów zgaduje rolę z kształtu pozycji, a rola stoi już w pliku. harness/konwersy.py bierze parę schematów, z których jeden ma odbiorcę w celowniku, a drugi źródło pod od albo u, i liczba, którą wraca, jest przez to górnym oszacowaniem (docs/disambiguation.md). olski/żądania.txt rozdziela obie strony wprost: wynająć ma pod od rolę Initiator.Source, a w celowniku Initiator.Goal. Ruchem jest kryterium na uszczegółowienie roli w miejsce kryterium na kształt, i wtedy sonda chodzi po tym pliku, a nie po wydaniu tekstowym. Do przeczytania jest, ile lematów zostaje z tych, które sonda wypisuje dzisiaj, i czy zostają te, o których tamten dokument mówi, że kryterium trafiło w nich obok: wykryć komuś raka i wykryć u kogoś raka mówią jedno, więc rola ma je zlać. Liczbę z tamtego dokumentu przelicza ta sama zmiana.

Deklaracja osób projektu wypełnia się ręką, a pierwsze wpisy umiałby podać przebieg. Sekcja osoby w olski.toml odpowiada dziś za klasy osobowe żądania (docs/walencja.md), a warstwa przykładów wydania TEI wskazuje przez sameAs te frazy schematu, które przykład obsadza, czyli te same identyfikatory, po których chodzi złączenie w harness/żądania.py; przy pozycji przyimkowej przypisanie słowa do pozycji widać z samego zdania, bo przyimek w nim stoi. Ruchem jest sonda wypisująca słowa, którymi przykłady obsadzają pozycje żądające klas osobowych, i ona proponuje, a nie orzeka, jak każda sonda. Do przeczytania jest przedtem, czy takie słowa w ogóle wchodzą do rejestru, bo deklaracja jest o lematach, których używa ten projekt, a nie o polszczyźnie. Pułapka stoi przed pierwszym wpisem: liczby z przykładów nie są definicją klasy — definiuje ją praca o tej warstwie, zbiorami synsetów — więc lista z nich wzięta nazywa częstość, a nie przynależność, i metonimie w niej będą, bo metonimia jest właśnie tym przypadkiem, w którym słowo żądania nie spełnia.